Piosenka na Dzień Kobiet

Tekst, muzyka, aranżacja, śpiew: Ryszard Matusiewicz

 

W hołdzie Kobietom Pracującym oraz wszystkim pozostałym.

Oddałem głowę głównej księgowej,
Bo dla księgowej straciłem głowę.
Odtąd księgowa głowy ma dwie:
Jednej używa, a drugiej wcale nie.
Głowa księgowej nieużywana
Przy używanej drzemie do rana.
Rankiem me ciało budząc księgową
Nie posługuje się wcale głową.
Odtąd księgowa na wiele lat
Ma bilans zysków, ja – raczej strat.

Oddałem serce młodej kasjerce
I obie nerki, nerka po nerce.
Nerki nie bardzo przydały jej się,
Ale me serce zamknęła w sejfie.
Nie pozwalała sercu wychodzić,
Boby się mogła kasa nie zgodzić.
Wreszcie wykradłem jej szyfru treść:
Siedem i siedem i sześć-sześć-sześć.
Potem panienek znów miałem szereg,
Lecz nie księgowych i nie kasjerek.

W końcu spotkałem dziewczę – marzenie
I pomyślałem: Z tą się ożenię.
Myśl tę powziąłem rdzeniem kręgowym,
Bo czymże – skoro nie miałem głowy?
By jej marzenia spełnić dziewczęce,
Oferowałem jej obie ręce,
Fragment tułowia mniej pokazowy,
Zdrową prostatę i rdzeń kręgowy,

Lecz przy tym manko na liczne członki:
Lewe kolanko, prawe korzonki,
Porozdawane głupio za młodu
Przedstawicielkom różnych zawodów.
Włosy fryzjerce, rzepkę biegaczce,
Płuco z przeponą niemej śpiewaczce.
Po latach sejfu wyziębłe serce,
Ślady widelca na lewej nerce…

Zostało ledwie coś z pół człowieka,
Więc myślę: dziewczę będzie narzekać.
Lecz uśmiechnięta miło mnie maca,
Szepcząc: „Kochany, to moja praca!

Żadną nie jestem ja tam artystką,
Stoję na mięsnym. Przyda się wszystko!”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *